
(Odpowiedź na dole wpisu)
Obrastamy w różne dzieciowe akcesoria – mamy chustę, fotelik, łóżeczko z materacem, a nawet unikalnym dinozaurowym ochraniaczem-obijaczem, uszytym własnoręcznie dzięki wiekowej maszynie marki Łucznik Panny J. (wielkie dzięki!). Pracuję nad mobile z rybkami, ale same rybki mogą być nudne, więc kombinuję inne stwory podwodne. Niech ma Dziecko trochę ciekawszej fauny niż pieski i kotki wokół siebie. ;)
No i tak sobie czekamy. Straszą mnie, że jak już Dziecina wyjdzie na świat, to nie będzie na nic czasu, więc dodatkowo nadrabiam również sprzątanie (co jacyś napuszeni psychologowie nazwali “syndromem wicia gniazda”, a jest po prostu zapobiegliwością…) i kulinaria (mam już mnóstwo foremek na muffinki i eksperymentuję z przepisami :)).
Gazpacho
50 dag pomidorów, mały ogórek, 1 cebula, łyżka oliwy, garść ziół (bazylia, tymianek), 2 ząbki czosnku (rozgniecione), sól, pieprz – zmiksować w malakserze (można trochę zostawić i drobno pokroić dla ciekawszej konsystencji)
1 papryka czerwona lub zielona, 1 cebula – pokroić w drobne paseczki/talarki
Schłodzić gazpacho w lodówce, pokrojone warzywa umieścić w estetycznej misce i niech każdy sobie dodaje do swojej miski. Można posypać grzankami czosnkowymi. Pyszne i proste, polecam na te upały.
Odp. na tytułowe pytanie: dziecko ;)
PS. Czuję się dobrze (dziękuję :)), brzuch mi opadł, ale Małej się nie spieszy, do terminu porodu nieco ponad 2 tygodnie. Wybraliśmy szpital Ż., ale na odwiedziny zapraszamy, jak wrócimy do domu. No, chyba że teraz. :)
Napisali: